logo miasta - trzy kolorowe spichrze
Translate:

Koszykarze Enea Abramczyk Astorii wracają do elity!




W piątym meczu play-off I ligi bydgoski zespół pokonał 96:87 ŁKS Łódź. To oznacza, że w kolejnym sezonie Enea Abramczyk Astoria zagra w koszykarskiej Orlen Basket Lidze.


Wypełniona po brzegi Grupa Moderator Arena i wielkie emocje. Bydgoszczanie po raz trzeci z rzędu grali w finale play-off. Dwa lata temu lepszy okazał się Górnik Wałbrzych, a rok temu na drodze do awansu stanęła ekipa Miasta Szkła Krosno. Obecny sezon należał jednak do Enea Abramczyk Astorii. Po wygraniu rundy zasadniczej zespół prowadzony przez trenera Grzegorza Skibę pewnie dotarł do finału play-off. Tam zaczęły się schody, bo po czterech pojedynkach z ŁKS-em Łódź każdy z zespołów miał na koncie po dwie wygrane.

O awansie decydował zatem piąty pojedynek, który rozegrany został w środę (27.05) w Grupa Moderator Arenie. Bilety na ten mecz rozeszły się bardzo szybko. Kibice szczelnie wypełnili trybuny, a koszykarze od początku mogli liczyć na głośny doping fanów. Na parkiecie emocji nie brakowało. Przez dwie pierwsze kwarty żadnej z drużyn nie udawało się uzyskać większej przewagi. Do przerwy prowadzili goście, których liderem był Jaquan Carlos. W całym meczu rozgrywający ŁKS-u zdobył 36 punktów. Od III kwarty przewagę zaczęli osiągać gospodarze. Doskonale punktowali Karol Kamiński i Matryce Kimbrough. Amerykanin z finałowych pojedynkach z ŁKS-em zawodził, ale w najważniejszym meczu był jednym z liderów Astorii. W ostatnich sekundach łodzianie ruszyli do odrabiania strat, jednak nasi koszykarze nie dali sobie wydrzeć zwycięstwa. Enea Abramczyk Astoria wraca do koszykarskiej elity!

Enea Abramczyk Astoria - ŁKS Coolpack Łódź 96:87 (20:20, 18:21, 30:19, 28:27)

Enea Abramczyk Astoria: Kamiński 34 (5), Kimbrough 27 (2), Kemp 15, Andrzejewski 5 (1), Gruszecki 0 oraz Nowakowski 9 (1), Chyliński 6 (2), Jamiołkowski 0. 

ŁKS Coolpack: Ponitka 18, Kulon 10 (3), Lewandowski 5, Collins 4 (1), Motylewski 4 oraz Carlos 36 (3), Urban 6 (1), Grudziński 4, Maćkowiak 0, Sewioł 0.