logo miasta - trzy kolorowe spichrze

Kalendarium imprez

Spotkanie poetyckie z Wojciechem Banachem: Śmierciochron

2017-07-06 18:00
2017-07-06 20:00
Galeria Autorska Jan Kaja, Jacek Soliński
Pozostałe
Galeria Autorska Jan Kaja, Jacek Soliński

spotkanie poetyckie z Wojciechem Banachem pt.  „Śmierciochron” i promocja tomu wierszy. Wprowadzenie - Maciej Krzyżan, czytanie tekstów - Mieczysław Franaszek.

 Wojciech Banach (ur.1953 w Bydgoszczy) –  autor kilkunastu książek poetyckich. W latach 1975-1981 był członkiem Grupy Faktu Poetyckiego "Parkan", znanej z niekonwencjonalnych prezentacji literackich. Od 1990 jest członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Autor 17 tomów wierszy.W 2005 został laureatem Nagrody Artystycznej Prezydenta Bydgoszczy, a w latach 2009 i 2015 - Strzały Łuczniczki - nagrody literackiej za najlepszą bydgoską książkę ubiegłego roku. W 2016 roku nagrodzony medalem „Za Twórczy Wkład w Kulturę Chrześcijańską”. Od 2011r. pełni funkcję prezesa zarządu Bydgoskiego Oddziału Stowarzyszenia Pisarzy Polskich.

 (…) A jednak w wierszach tego dojrzałego mężczyzny i doświadczonego poety szaleją demony sprzeciwu, negacji i sarkazmu właściwe buntom młodych i gniewnych. Czemu to przypisać? Wierności młodzieńczym kontestacjom zawartym w debiutanckich tomikach, czy też czysto ludzkiemu rozgoryczeniu, które nas ogarnia po latach nie spełnionych nadziei? Jakie by nie były źródła – literacki efekt jest przejmujący, godny uwagi i wart przeżycia. Poetycki warsztat autora chroni nas przed zalewem zbędnych słów i przesadną dekoracyjnością pustych metafor. Tu każde słowo waży, a każda pointa porusza. Częste tropy autobiograficzne nie rażą dosłownością, a tylko zaświadczają o szczerości, a więc i o dramatyzmie wyznania.

                                                Zdzisław Pruss

Twórczość Wojciecha Banacha jest poezją  jednostkowych, niepowtarzalnych sytuacji świata i świadomości. Sytuacyjne jest wrażenie, przeżycie i nawet moralność. Każda sytuacja wymaga od nowa i od nowa namysłu nad sobą i światem. Nie można żyć jak w zeszłym roku, miesiącu, czy dniu. Każdorazowo trzeba ustanawiać siebie i świat dookoła. Uwaga jest tu wymogiem przyzwoitego, dobrego życia. Wojciech Banach zdaje się przekonywać czytelnika – chcesz żyć godziwie, bądź uważny, waż słowo, obcuj ze światem bez pośredników.”     

                                                               Krzysztof  Derdowski

 

Banach nie składa jed¬no¬znacz¬nych deklaracji. Jest sceptyczny i iro¬nicz¬ny, waży słowa może wła¬śnie dlatego, żeby nie zostać po¬są¬dzo¬nym o deklaratywność.

 (…) Przyglądając się światu z bli¬ska, potrafi zachować dystans do opisywanych spraw. Żadnej eg¬zal¬ta¬cji. Mówi o doświadczeniu swo¬je¬go pokolenia. W latach sie¬dem¬dzie¬sią¬tych był Banach członkiem grupy faktu poetyckiego Par¬kan. Była to poezja dnia codziennego, zapisywała spostrzeżenia ulicy, małe i duże dramaty, klęski i radości zwy¬kłych ludzi. (…) protest przeciwko rzeczywistości – rozumianej sze¬ro¬ko, bo wiersze dotykają szarej eg¬zy¬sten¬cji, co¬dzien¬no¬ści, braku per¬spek¬tyw, kryzysu postaw mo¬ral¬nych, także kultury, literatury i po¬li¬ty-ki (poczucie oszukanego po¬ko¬le¬nia), wyrażony w sposób chłod¬ny, wyważony, z dużą dozą scep¬ty¬cy¬zmu, ironii, także (co waż¬ne) au¬to¬iro¬nii, a nawet szyderstwa i drwi¬ny, jest bardzo widoczny. Dzię¬ki dy¬stan¬so¬wi do przedstawionych spraw, a często tylko ich sy¬gna¬li¬zo¬wa¬niu, pozostawia autor pole do snucia własnych refleksji i  in¬ter¬pre¬ta¬cji. (…) Banach nie unika wul¬ga¬ry¬zmów ję¬zy¬ko¬wych, wyrażeń po¬tocz¬nych, z życia wziętych. Rów-nież dzięki temu osiąga autentyzm w przed¬sta¬wia¬niu świata – z całą jego bru¬tal¬no¬ścią i cierpieniem.

Ewa Piechocka

 

 

Mówić co prawda

Wiersze Wojciecha Banacha od początku mocno wpisują się w dyskurs polityczny i ideologiczny, choć sam poeta daleki jest od deklaracji. Patrzy na to, co go otacza z ciepłą ironią i dystansem, czasem z goryczą. Patrzy także z dystansem na czasy, kiedy światem zachodnim wstrząsały przemiany obyczajowe, a na scenę polityczną wkraczali lewicowi radykałowie, nieuciekający od stosowania metod terrorystycznych. Symbolizowali „wolność”, chociaż po latach historia surowo zweryfikowała ich postawy, ukazując ich jako ludzi zniewolonych – przez ideologię, narkotyki, przemoc. Co pozostaje? Według poety – pisana z wielkiej litery „Nadzieja/ na genetyczną ciągłość/ ostrego widzenia kolorów i kształtów/ i niezmienny układ palców/ przy podstawowych akordach”. Czyli – niepodlegający modom kod zachowań i postaw, przeciwstawiony chwilowym zauroczeniom taką czy inną ideologią. Banach nie ukrywa swoich zapatrywań, jakże dalekich od ślepej wiary zachodnioeuropejskich elit w marksizm. Jest bogatszy od zachodnich „wnucząt Aurory” o doświadczenie dziesiątków lat życia w kraju totalitarnym, ponurej realizacji marksistowskiej utopii.

Zwykło się klasyfikować twórczość bydgoszczanina jako pogłos Nowej Fali, poezję społecznego zaangażowania. Jeśli tak, to musimy zastrzec, że jest to zaangażowanie nie tyle po stronie tej czy innej wspólnoty (od tych poeta raczej stroni), co po stronie człowieka rzuconego na arenę przemian społeczno-ekonomicznych, po której grasują głodne lwy kapitalizmu.

Bohater Banacha „słów używa niechętnie”, że sparafrazuję fragment jednego z wierszy. Ale – choć przywoływany jest tu Przyboś – nie wynika ta oszczędność z awangardowego nakazu: „najmniej słów”. Poeta pragnie ocalić ich wartość w świecie inflacji słów, w którym niewiele albo zgoła nic one nie znaczą. Wartość słów – jak ją zmierzyć? Tym, czemu służą. Jeśli prawdzie, warto się o nie troskać. Bo poeta jeśli już musi mówić, to musi „mówić/ co prawda”.

Jarosław Jakubowski

 

 

6.07.2017, godz.18.00 – otwarcie wystawy rysunków Witolda Pochylskiego pt. „Notatnik portretowy”.

 

Witold Pochylski urodzony w 1960 roku w Mogilnie. Studia na Wydziale Sztuk Pięknych UMK w Toruniu. Dyplom w pracowni malarstwa u prof. J. Kaczmarskiego oraz pracownie witrażu ad. K. Łyskowskiego w 1987 roku. Zajmuje się rysunkiem, malarstwem i witrażem oraz działaniami plastycznymi w tzw. „miejscach ujawnionych”. Założyciel Stowarzyszenia artystycznego Magazyn Zbożowy GS i autor ponad 120 wystaw i efemerycznych działań twórczych. Pracownik naukowo-dydaktyczny w stopniu dr hab. w Zakładzie Rysunku Wydziału Sztuk Pięknych UMK w Toruniu.

„Notatnik portretowy” - rysunek (fragment)

Rysunek zdaje się w swej istocie być odporny bardziej niż inne dyscypliny na schematyzm i konwencję. Jest sposobem wypowiedzi, stawia pytania i formuje problemy. Stał się metoda określenia nowych jakości w sztuce. W rysunku pierwszy zapis wizualny może zostać ostatecznym śladem notowania, a może ulegać kolejnym zmianom aż do końca budowania koncepcji. Jest cennym materiałem badawczym dla psychologii koncepcji śledzącej zapisane relacje świadomości i intuicji z formą plastyczną. Obraz powielany: fotografia prasowa, obraz telewizyjny i w mediach elektronicznych, reklama wizualna tworzą klisze spłaszczające widzenie i operują stereotypami stępiającymi wrażliwość i ciekawość człowieka. Rysunek jest niezależnym polem niczym nieskrępowanej wynalazczości. Często zajmuje miejsce obrzeży sztuk lub ich granic. Wyjaśnia pytania lub je podejmuje związane z unikatem mającym cechy kameralności i bezpośredniości, oraz mówienia w prost. Rysunek jest rodzajem intymnego dziennika o założonych z góry poszukiwaniach. Proces przebiega od planowanych działań do zabiegów niekontrolowanych otwierających często zupełnie nieprzeczuwalne możliwości i następnie wręcz do świadomych badań konsekwencji takich zabiegów.  

Cykl prac pt. ”Notatnik portretowy” tworze od lat osiemdziesiątych. Powstające prace rysunkowo-monotypiowe zostały budowane ze zbieranych kawałków codzienności, urwanych tematycznie fotografii, portretów różnych obiektów, skrawków dokumentów oraz ilustracji gazetowych będących śladem pamięci. Tworzę z tego materiału układy kompozycyjne buduje nowe znaczeniowo świadectwa o własnych przestrzeniach. Owe uśpione fragmenty i cytaty odmiennych światów otrzymują poprzez współistnienie i wzajemne zestawienie nowe znaczenie. Stosując zabiegi odbitkowego przenoszenia na płaszczyznę papieru następują rysunkowe połączenia aby stać się utworem plastycznym. Jest w tych rysunkach sporo metaforycznego opowiadania, sugerowania znaczeń przez powtarzalność cytatu lub dodatkowa ingerencję rysunkową. Prace uzyskują wspólne cechy znaczeniowe.

Witold Pochylski

*     *    *

„… Przekonałem się ponadto, że autor ma ugruntowaną świadomość swej kondycji, świadomość artysty w czasie, gdy rola demiurga jest podważana przez elektroniczne media, gdy pozorne ułatwienie przenoszone przez komputer jest w istocie niebezpieczną pułapką. … Główną cecha wyróżniających grafików pośród artystycznych powołań jest ich wyższy stopień zdyscyplinowania przekazu. Wynika to z technologii. Malarz i rzeźbiarz każdy gest ma prawo uznać za ostateczny, nawet ten przypadkowy. Grafik dopiero zaczyna sprawdzać, jak to co jest po prawej będzie się miało po lewej, potem musi zaplanować środki, które mogą przynieść żądany efekt, następnie wszystko przenieść na matrycę, opracować ją technicznie i wreszcie zrobić z niej odbitki-które w większym lub mniejszym stopniu będą dalekimi krewnymi pierwotnego zamysłu. Niezależnie od wybranej techniki graficznej wszystkie te szczeble są nie do uniknięcia. Witold Pochylski mając wciąż tych szczebli mało wymyślił następne. Na taki pomysł mógł wpaść tylko ktoś, kto w pełni akceptuje technologiczne bariery, komu trudności pozwalają na refleksję i  kto w pełni godzi się na ciernistą drogę do artystycznego sukcesu. Nic w nim z impresjonisty, a wszystko z grafika. A po drodze z rzeźbiarza, z rysownika itd. …W pracowni Alfonsa Karnego całe półki były zastawione odlewami twarzy zmarłych znakomitości. Te portrety pośmiertne są niezwykle cennym materiałem historycznym, a może i artystycznym, bo Karny uchodził za najwybitniejszego specjalistę w tej dziedzinie. Widziałem kiedyś odlew torsu żony jednego z młodych malarzy, który zabrawszy się do pracy po amatorsku przysporzył swej damie ogromnych cierpień. Natomiast Pochylski robi to profesjonalnie. Dobrze, że takie rzadkie specjalizacje nie zanikają nawet jeżeli sam odlew nie jest finalnym celem. Pochylski używa go jako pośredniego nośnika idei. Werystyczny portret osoby nie różni się od odlewów zmarłych, …Ale jego wyraz po przetworzeniu w rysunek jest dojmujące. Autor zdaje sobie sprawę z automatycznych skojarzeń z Antykiem: ze starorzymskimi kolumbariami albo odkrywkami w Pompei. Kredowa jak marmur z Carrary biel odlewu, delikatne szarości światłocienia i monumentalny wyraz w sposób naturalny Notatnikowi Portretowemu przydają dostojeństwa. Jest zdumiewające, jak różny wyraz można osiągnąć, mając za punkt wyjścia ten sam temat. Głowy wawelskie to interesujące rzemiosło, historyczny dokument i dekoracja. Na Wyspach Wielkanocnych patrzące w ocean oczy kamiennych idoli budzą lęk samym ogromem. U Pochylskiego wszystko jest w ludzkiej skali. Monumentalizują się twarze żywych, młodych ludzi, którym prosty zabieg artystyczny nadaje czcigodność i wiekową trwałość. Przetworzone w rysunki o dużym formacie Portrety  Pochylskiego maja podobną siłę wyrazu jak rzeźby Mitoraja, które choć trochę pastiszowe nie tracą przez to wdzięku. …”

prof. Rafał Strent

 

 

 

Strona wydarzenia na www.visitbydgoszcz.pl